Worgen (Worgeni)
Rasa: Worgen
Frakcja:
Alliance
Stolica: The Howling Oak w Darnassus (dawniej Gilneas)
Przywódca: Genn Greymane
Lokacja startowa: Gilneas City
Język: Common
Domyślny wierzchowiec: brak, biegają na czterech łapach
Wymaga dodatku: Cataclysm
Bonusy rasowe
Two Forms (aktywna)
Umożliwia przełączanie między formą człowieka i worgena.
Darkflight (aktywna)
Zwiększa szybkość ruchu o 40% na 10 sekund.
Viciousness
Zwiększa szansę na obrażenia krytyczne o 1%.
Aberration
Zwiększa odporność na magię typu Nature i Shadow.
Running Wild (poziom 20)
Zamiast dosiadać wierzchowca, worgen pada na cztery łapy i biegnie niczym szybki zwierz.

Historia
Obecni Worgeni, którzy przemierzają Azeroth i próbują opanowywać swoje zwierzęce instynkty, utrzymując ludzkie postacie, odczuwają swój stan często jako klątwę, która nie pozwala im na bycie w pełni sobą. Do niedawna zdawało nam się, według relacji Velinde Starsong, Arugala i innych postaci powiązanych z Worgenami, że klątwa ta pochodziła z innej planety, gdzie była ostatnią deską ratunku dla ginącej cywilizacji. Nic nie jest jednak bardziej mylące niż niejasne wizje i proroctwa.
Niegdyś nie wszyscy druidzi, jak obecni bohaterowie przemierzający świat Azeroth, mogli przyjmować wszystkie formy. Podzieleni byli oni na sekty, z których każda przyjmowała inną formę, a dopiero niedawne lata przyniosły unifikację tych sekt. Problem w tym, że jedna z tych sekt była tajemnicza i nigdy się nie pokazała otwarcie w świecie. Nie dlatego, że nie chciała, ale że spotkała ją swoista katastrofa.
Druidzi kosy, lub druidzi worga – bo tak ich zwano – z pomocą magicznego artefaktu, daru od samej bogini księżyca Elune, postanowili za swój totem przyjąć worga, czy też wilka – jedno z najbardziej dzikich, drapieżnych zwierząt w kosmosie, jednocześnie mających też możliwość zostania najlepszym przyjacielem śmiertelnika. Wykorzystując to zwierzę jako szablon, druidzi worga zmieniając się w „formę stadną” próbowali przyjąć tą postać, aby zwalczyć demoniczne zagrożenie, pozostałe w lasach Kalimdoru po wojnie pradawnych – Satyry, zepsute demoniczną energią Nocne Elfy. Coś jednak popsuło się w ich przemianie – być może z powodu interwencji Satyrów – i zamiast w pełnego wilka, druidzi utknęli gdzieś po środku, zmieniając się w stwora, który nie był ani Elfem ani wilkiem – Worgena. Mimo tego, zaatakowali i zwalczyli lokalną sektę Satyrów (zwaną „Władcami Szmaragdowych Płomieni”, szmaragdowych jak energie fel). Po zwycięstwie jednak przyszedł czas na policzenie się z konsekwencjami niepełnej przemiany.
Druidzi zaczęli tracić pełną kontrolę nad sobą, a ich osobowość stawała się coraz bardziej wilcza. Wkrótce przestali zwracać się do siebie swoimi dawnymi imionami, a ich wódz zaczął nazywać się „samcem alfa”. Bez wdawania się w szczegóły w relacjach między nimi (które poznają nowi Worgeni podczas badania swojego pochodzenia w lasach Ashenvale), doszło do rewolty i samiec alfa został rozszarpany na strzępy, a pozostali Worgeni popadli w chaos i rozeszli się po lasach Kalimdoru, ukrywając swój przeklęty los. Wielu z nich przetrwało, niektórzy poprzez ugryzienie rozpowszechnili klątwę dalej, ale zaginęli aż do niedawnych lat, gdy Elfy (a później ludzie) zaczęli szukać desperacko sprzymierzeńców do walki z Legionem i innym złem na Azeroth.
W końcu, Nocna Elfka o imieniu Velinde Starsong zdobyła Kosę Elune, o którym legendy mówiły, że pomoże jej w walce z Płonącym Legionem. Gdy użyła Kosy, na jej wezwanie przybyli rozsiani po świecie Worgeni. Bez zastanowienia oddając się pod jej władzę, zaatakowali demony z furią, która sugerowała że to właśnie ich stary wróg. Ponieważ jej pomogli, Velinde zaczęła używać Kosy częściej – co spowodowało, że Kosa zaczęła się aktywować sama z siebie, przywołując coraz więcej i więcej Worgenów…
Velinde po latach zaginęła, a w poszukiwaniu Kosy Elune udało się wiele organizacji, szukając sposobu na ściągnięcie tak potężnego sojusznika. Tymczasem magowie Dalaranu dowiedzieli się o Worgenach i biorąc ich za istoty międzywymiarowe (jak żyjące na wielu planetach Worgi), wypracowali sposób na ich przywołanie – szybko jednak go zakazano, by zapobiec rozpowszechnieniu się klątwy tych drapieżnych i niekontrolowalnych istot. Najpierw Ur, a po jego odejściu gilneański mag Arugal, zaczęli przywoływać te istoty masowo. O ile Arugal i jego uczniowie dobrowolnie poddali się klątwie, nikt z pobliskiej do jego twierdzy wioski Pyrewood nie chciał zmienić się w Worgena, ale został do tego zmuszony przez rozpowszechniającą się klątwę. Wkrótce klątwa wymknęła się spod ich kontroli i w jakiś sposób przedarła się przez mury ojczyzny Arugala, Gilneasu.
W Gilneasie, jednym z siedmiu królestw prastarego i niefunkcjonującego Przymierza, Worgeni zdołali zarazić dużą grupę ludzi, co stało się początkiem infekcji. Klątwa zaczęła się roznosić po Gilneasie niczym zaraza, przeklinając całe królestwo. Gilneas był szczególnie wrażliwy na taki cios, gdyż od czasu Drugiej Wojny jego król, Genn Greymane, zamknął swoje królestwo za ogromną, spiżową bramą, izolując się od „zdegenerowanego” jego zdaniem Przymierza, uniemożliwiając jakąkolwiek pomoc. Gdy zaraz uderzyła w jego królestwo, okazał się bezradny. Z czasem i on i jego rodzina padli ofiarą klątwy i nowopowstały naród Worgenów zaczął szukać lekarstwa na swój nowy stan. O dziwo, udało im się znaleźć równowagę – lekarstwo, które dało im świadomość i kontrolę nad swoją osobą, jednocześnie zachowując szał i siłę Worgena. Lekarstwo to, podane przez Nocne Elfy, które jako jedyne wiedziały o klątwie ich dawnych braci, było w istocie zawarte w trzech studniach księżycowych w antycznym lasie na terenach Gilneasu, gdzie niegdyś żyła wspólnota Worgenów. I wtedy uderzył Kataklizm.
Ogromny Kataklizm rozszalał się po całym Azeroth, wyniszczając całą planetę. Neltharion, jeden ze smoczych aspektów, obudził się ze swojego snu głęboko pod ziemią i rozpoczął od nowa swoją niszczycielską działalność, którą inne Smocze Aspekty próbowały powstrzymać tysiące lat temu. Nie było by w tym nic szczególnego dla Gilneańskich Worgenów, gdyby nie fakt, że Kataklizm zrujnował bramę do ich królestwa i zmusił do ponownego otwarcia się na świat. Nieumarli pod dowództwem Sylvanas odkryli potężną klątwę znacznie wzmacniającą jej nosicieli, więc zaatakowali Gilneas, by zdobyć kosę Elune i możliwość kontroli nad Worgenami. Król Genn poprosił swoich nowych, elfich sprzymierzeńców o pomoc, a pośrednio przez to – możliwość powrotu w gościnne progi Przymierza. Poczuwając się do odpowiedzialności nad klątwą, która ogarnęła mieszkańców Gilneasu, Nocne Elfy przyjęły ich i – ku dramatycznej ironii – zjednoczyły Gilnean na powrót z Przymierzem. Ale czy Genn Greymane zdoła kontrolować naród Worgenów? Czy zdoła, przede wszystkim, kontrolować samego siebie, czy pozwoli swoim „ludziom” oddać się gotującej się w ich żyłach krwiożerczej pasji?